32 286 06 23

Terapia małżeńska Poprawa wzajemnych relacji jest możliwa i warto nad nią pracować

Komu udzielamy pomocy

i na czym to polega.


Każde małżeństwo czy rodzina może zgłosić się na terapię, która jest szansą na prawdziwą zmianę. Warto jednak pamiętać, że jest to działanie całkowicie dobrowolne, a jego powodzenie zależy od zaangażowania i współpracy wszystkich, których dotyczy problem.

Nawet najskuteczniejsza psychoterapia nie może nikogo zmienić wbrew jego woli. Warto jednak spróbować, nawet jeśli nie jest się całkowicie przekonanym i ma się wątpliwości, co do sensu korzystania z terapii.

Ile trwa terapia małżeńska


Czas trwania terapii oraz częstotliwość spotkań ustalane są indywidualnie – zależą od zgłaszanych problemów i wypracowanych wspólnie celów.

Na ogół odbywają się raz w miesiącu. Sesja trwa 50 minut. Ilość spotkań terapeutycznych uzależniona jest od ilości zgłaszanych trudności małżeńskich czy rodzinnych oraz od motywacji małżonków.

Na czym polega terapia małżeńska


Jest to spotkanie małżonków z osobą z zewnątrz – terapeutą, który próbuje pomóc małżonkom w rozwiązaniu ich problemu.

To jest bardzo ważne, że terapeuta nie ma recepty na rozwiązanie jakiegoś trudu czy problemu małżeńskiego, bo sami małżonkowie mają w swoich rękach klucz do tego rozwiązania.

Natomiast rolą terapeuty jest to, żeby poprzez umiejętne zadawanie pytań, dopytywanie o to, w jaki sposób chcą rozwiązać, żeby doprowadzić ich do zmiany, ale zmiany dokonują oni nie terapeuta.

Terapię małżeńską prowadzą

ks. Bogdan Peć MSF

Specjalista terapii uzależnień, psychoterapeuta
Nie mam parafii, moimi parafianami są osoby uzależnione.

Beata Ornatowska

Psychoterapeutka
Dob­ro i zło muszą is­tnieć obok siebie, a człowiek mu­si do­kony­wać wyboru.

Pacjenci o terapii małżeńskiej w Domu Nadziei

Dom Nadziei, to nie tylko budynek, to przede wszystkim stan mojego ducha. Harmonia, spokój, myśl o bezpieczeństwie mojego dziecka.

Elżbieta matka neofity, który ukończył terapię w 2011 roku

"Dom Nadziei jest miejscem, w którym tak jakby zacząłem widzieć, zacząłem na prawdę żyć, cieszyć się z relacji."

Martin neofita z 2015 roku

Sześć lat temu trafiłem do Domu Nadziei. Nie sądziłem, że to coś zmieni. Jednak ośrodek otworzył mi oczy, wybudził z amoku.

Mariusz pacjent ośrodka w 2005 roku

Zacznijcie rozwiązywać problemy Waszego małżeństwa

Najczęściej zadawane pytania

  • Kiedy warto zdecydować się na terapię małżeńską?

    Kiedy w małżeństwie zaczyna się źle dziać, kiedy małżonkowie się kłócą, są „ciche dni”, nie potrafią ze sobą rozwiązywać trudności i kłopotów życia codziennego, zaczynają uciekać z tej relacji małżeństwa. Próbują różnego rodzaju sposobów i te sposoby są nieskuteczne. Zaczynają robić postanowienia, ale to wszystko nie przynosi takiego rezultatu jakby chcieli.

    ks. Bogdan Peć MSF - Specjalista terapii uzależnień, psychoterapeuta

  • Jakie są warunki uczestnictwa w terapii małżonków?

    Te osoby, które chcą wziąć udział w terapii małżeńskiej zarówno mąż jak i żona muszą wyrazić zgodę na taką terapię. Bardzo ważna jest motywacja. Obserwuję często, że jedna ze stron jest bardzo zaangażowana i przekonuje do terapii tą drugą osobę. Nie można tu powiedzieć, że większe jest zaangażowanie ze strony kobiet czy mężczyzn. Jest bardzo różnie niekiedy to żonie zależy bardzo mocno na tym, żeby ta terapia była, a mąż nie widzi problemu wskazując, że to żona ma problem. Innym razem to mąż prosi o terapię, a żona nie wierzy, że takie spotkania mogą w czymś pomóc i stoi tak trochę z zewnątrz. Podczas terapii nad tą motywacją można też pracować. Jednak na pewno wymaga to dobrowolności – takiej zgody, że ja tutaj jestem, bo ja chcę w swoim małżeństwie coś zmienić, ale ta zmiana w małżeństwie najczęściej przebiega poprzez zmianę każdego indywidualnie.

    ks. Bogdan Peć MSF - Specjalista terapii uzależnień, psychoterapeuta

  • Jakie nastawienie powinni mieć uczestnicy takiej terapii, żeby była ona skuteczna?

    Dobrowolność, motywacja chęć zmiany swoich indywidualnych trudności czy kłopotów, bo często w terapii małżeńskiej małżonkowie chcą zmieniać tą drugą stronę, współmałżonka a nie siebie.
    Rolą terapii małżeńskiej jest to, aby uświadomić, że zmiana w małżeństwie czy w rodzinie nastąpi wtedy, kiedy każdy z małżonków coś zmieni w sobie. Wtedy może być ta zmiana w relacji małżeńskiej.

    ks. Bogdan Peć MSF - Specjalista terapii uzależnień, psychoterapeuta

  • Jeśli jeden z małżonków ma jakieś trudności osobiste np. nie potrafi rozmawiać, ujawniać swoich uczuć, a może jest uzależniony – to co wtedy?

    Terapia małżeńska może być prowadzona równolegle do terapii indywidualnej jednego lub obu małżonków w zależności od sytuacji, jaka się pojawia. Bywa, że są jakieś poważne problemy natury psychologicznej, czy psychiatrycznej w przypadku jednego z małżonków. Niekiedy sugeruję, że warto byłoby podjąć terapię indywidualną, że te problemy, które dana osoba zgłasza na terapii małżeńskiej nie zostaną rozwiązane na tym spotkaniu.

    Te wszystkie sytuacje społeczne czy kulturowe, które doświadczamy dzisiaj, czyli też uzależnienia głównie uzależnienia behawioralne mają wpływ na relacje małżeńskie np. małżonek, który powiedzmy jest uzależniony od hazardu ma mniej czasu dla rodziny, dla małżonki i swoich dzieci, ale poprzez działania hazardowe trwoni pieniądze wspólnoty małżeńskiej. To ma negatywny wpływ, na jakość życia małżeńskiego. W ostateczności przyczynia się do tego, że te problemy się pojawiają, kumulują, eskalują, a nie rozwiązują.

    ks. Bogdan Peć MSF - Specjalista terapii uzależnień, psychoterapeuta

  • Czy można prowadzić terapię małżeńską bez jednego z małżonków?

    Oczywiście są takie sytuacje, kiedy można. To głównie dotyczy terapii rodzinnych, kiedy pojawiają się problemy np. seksu małżeńskiego, albo kłopotów wychowawczych że jeden rodzic ciągnie w jedną, a drugi w drugą stronę wtedy można zapytać się czy dzieci mogą np. wyjść na kilka sesji z terapii rodzinnej i wtedy wrócą kiedy małżonkowie sobie porozmawiają o tym co może nie do końca powinni wiedzieć czy słyszeć dzieci.

    Można zajmować się problemami małżeńskimi w terapii indywidualnej w sytuacji kiedy jeden z małżonków nie chce podjąć terapii. Wtedy umawiamy się na terapię indywidualną. Określamy cel, że chcemy przeanalizować to, co dzieje się w małżeństwie, to w jaki sposób ta osoba, która uczestniczy w terapii może w sobie zmienić, żeby pomóc więzi małżeńskiej.

    ks. Bogdan Peć MSF - Specjalista terapii uzależnień, psychoterapeuta

Więcej informacji

Michał Jurkiewicz

  • E:
  • T: 32 286 06 23

Ustal termin rozpoczęcia Waszej terapii

Terapię prowadzą:

Ks. Bogdan Peć MSF – Psychoterapeuta Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego sekcji terapii rodzin. Ukończył również 5-letnie szkolenie terapii systemowej w Zakładzie Terapii Rodzin Kliniki Psychiatrycznej Collegium Medicum w Krakowie. W celu umówienia spotkania prosimy o telefon:

606 909 869

Beata Ornatowska – Psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego sekcji terapii rodzin. Ukończyła również 5-letnie szkolenie terapii systemowej w Zakładzie Terapii Rodzin Kliniki Psychiatrycznej Collegium Medicum w Krakowie. W celu umówienia spotkania prosimy o telefon:

600 579 832

Elżbieta matka neofity, który ukończył terapię w 2011 roku

Jestem matką 19 letniego Adama. Mój syn kilka miesięcy temu zakończył leczenie w Katolickim Ośrodku „Dom Nadziei” w Bytomiu. Dom Nadziei, to nie tylko budynek, to przede wszystkim stan mojego ducha. Harmonia, spokój, myśl o bezpieczeństwie mojego dziecka. Wszystko to, co pozytywnie się kojarzy z domem rodzinnym. Tym fizycznym i tym wewnętrznym, będącym w sercu. No i nadzieja że syn wyjdzie na prostą, że stanie się lepszym człowiekiem, że sobie poradzi w trudnym dorosłym życiu, a przeszkody pojawiające się w przyszłości bez problemu przeskoczy, a może ich nawet nie zauważy, bo przecież rósł w duchu przez cały czas terapii.
Wszystko co wynoszę z ośrodka i z czym będzie mi się kojarzył Dom Nadziei, jest jak z prawdziwego domu. Łzy, rozpacz, dramat dzieci i rodzin, ale też radość, spokój i myśl o tym, że każdy kto przejdzie przez tę terapię będzie miał przed sobą szczęśliwe jutro. Dziękuję Bogu i wspaniałym terapeutom za ofiarowanie synowi i całej rodzinie DRUGIEGO ŻYCIA

Martin neofita z 2015 roku

Dom Nadziei jest miejscem, w którym tak jakby zacząłem widzieć, zacząłem na prawdę żyć, cieszyć się z relacji. Przede wszystkim pokazało mi, że mogę żyć normalnie bez narkotyków – cieszyć się z tego, co robię i kim jestem. Docenić siebie i ludzi wokół mnie. Zrozumieć, że tak naprawdę Ci ludzie są najważniejsi i relacje z nimi warto pielęgnować. Dom Nadziei jest niesamowitym miejscem, w którym doświadczyłem mnóstwa ciepła, bliskości jak i również nabyłem sporo zdolności przydatnych w codziennym życiu jak np. gotowanie. Było tez sporo przykrości. Pokonałem trudności i wiele razy było mi ciężko, tego nie da się opisać. Włożyłem ogromną pracę i przezwyciężyłem swoje słabości. Ośrodek to bardzo specyficzne miejsce 🙂 Teraz podejmuje sam decyzje o swoim życiu. To w jakim miejscu stoję i to, że cieszę się z życia na trzeźwo, zawdzięczam DOMU – DOMU NADZIEI!:).

Mariusz pacjent ośrodka w 2005 roku

Sześć lat temu trafiłem do Domu Nadziei. Nie sądziłem, że to coś zmieni. Jednak ośrodek otworzył mi oczy, wybudził z amoku. Szybko zobaczyłem, że nie tylko ja mam problem i nie jestem z tym sam. Ośrodek nauczył mnie ciężkiej pracy nad sobą i zdrowych kontaktów z ludźmi oraz wiary we własne siły i naprawiania własnych błędów. Zobaczyłem wiele wspaniałych miejsc, takich jak: Rzym, gdzie odwiedziłem grób Jana Pawła II, byłem na obozie żeglarskim na Mazurach, na spływie kajakami Czarną Hańczą oraz Wdą, poszedłem na pielgrzymkę do Częstochowy, a na Krakowskich błoniach widziałem Papieża Benedykta XVI. To w ośrodku zacząłem trenować Capoerię oraz nauczyłem się jeździć na snowboardzie. Po terapii musiałem zacząć wszystko od nowa, ale dzięki niej byłem na to gotowy, terapia rodzin naprawiła moje relacje z rodzicami i dzięki temu miałem od nich ogromne wsparcie. Dziś po tych 6 latach założyłem już własną rodzinę, mam wspaniałą córeczkę i równie cudowną dziewczynę. Potrafię o nie zadbać i wiem, że będę dobrą głową rodziny.[…] To wszystko dzięki Fundacji „Dom Nadziei”, ciężkiej pracy terapeutów oraz pomocy społeczności. Ośrodek uratował mi życie i bardzo się cieszę, że robi to dla ludzi nadal i to z coraz większym zapałem. Nie zapomnę o was i dziękuję wam kochani !!!